Kilka zasad doboru sprzętu narciarskiego, o których wszyscy wiemy, ale czasami o czymś zapominamy…2

 

Wypróbowane na własnych dzieciach.

Dobrze dobrany sprzęt zapewni nie tylko zadowolenie z zajęć i szybkie postępy, ale rzecz dla nas najważniejszą – bezpieczeństwo.

Tym razem, przy doborze butów, nart i kijków najistotniejszą zasadą będzie: zapytaj trenera. To on najlepiej będzie wiedział, jaki sprzęt będzie potrzebny i najlepiej dopasowany do rodzaju, poziomu treningu i możliwości dziecka. Oprzyjmy się pokusie odkupienia sprzętu od sąsiada lub kupienia na wyprzedaży we włoskim sklepie odwiedzonym podczas wakacji.  No chyba, że doskonale wiemy, czego potrzebuje nasze dziecko.  Osoby o takiej wiedzy nie powinny tracić czasu na czytanie dalej ;))

Buty narciarskie

Najistotniejszy element sprzętu i najtrudniejszy do dobrania. Dlaczego? Bo nie możemy sami przymierzyć, a dziecko w zależności od nastroju powie, że są dobre lub przeciwnie, że za ciasne. A powodem może być niepodchodzący kolor.  Najmniejszym narciarzom w wieku 3-5 lat trudno się dziwić, jeśli nie zapałają miłością do ciężkich i mało wygodnych butów. Na szczęście istnieją buty dla maluszków. Są one wykonane w formie sztywnego „pantofelka” i miękkiej cholewki, takiej jak w śniegowcach. Dobieramy je nie większe niż o jeden numer od zwykłych butów. Dziecko powinno mieć czas na zapoznanie się z nowością. Powinno pochodzić  po sklepie lub w domu po dywanie. Jeśli stworzymy dobrą atmosferę dla tych zakupów, tym chętniej dziecko wypróbuje je na śniegu.

Śmiało możemy odkupić buty od znajomych. Część sklepów sprzedających sprzęt dla najmłodszych oferuje również, za dopłatą, wymianę sprzętu na większy – w miarę potrzeb. Dotyczy to również nart.

Opisane buty zadowolą najmłodszych przez cały sezon, dla starszych 5-cio latków starczą na kilka pierwszych zajęć  i trzeba je będzie zamienić na buty 2-3 klamrowe, również lekkie. Co robią rodzice 5-7 latków szukając pierwszych butów? Pomijają etap kaloszkowy. Buty dla 5-7 latka nie wymagają jeszcze idealnego dopasowania, ale unikajmy zakupów na wyrost. Dobrze dopasowany but powinien zapewnić miejsce wokół palców. Nie powinny być w żaden sposób ściśnięte. Dziecko musi mieć możliwość ruszania palcami. Jednocześnie pięta powinna być dobrze „objęta” butem, a ruch pięty do góry możliwy w niewielkim zakresie. Na zakupy oprócz dziecka warto zabrać odrysowany i wycięty kształt stopy. W sklepie skorzystajmy z miarki do stóp. Pozwoli ona w przybliżeniu określić odpowiedni rozmiar.  W następnej  fazie porównajmy model stopy z wkładką wyjętą z botka (czyli z miękkiej części buta). 1 centymetr zapasu na długości to maksimum, na które możemy sobie pozwolić. Warunkiem jest również zachowanie właściwej szerokości buta. Wybierzmy wstępnie do mierzenia kilka modeli różnych firm i pozwólmy wybrać najlepiej pasujące. Pamiętajmy, że mierzymy oba buty, a na stopach powinna być jedna i tylko jedna para skarpet narciarskich. Jeśli buty  stwarzają problem przy zakładaniu to szukajmy innych. Wybierzmy optymalne pod względem objętości i zróbmy test z podnoszeniem pięty. Polega on na tym, że unieruchamiamy piętę buta narciarskiego dziecka (np. przydeptując własnym) i oceniamy możliwość ruchu pięty dziecka w górę. Im mniej, tym lepiej, chociaż odczuwalne kilkumilimetrowe przesunięcie nie dyskwalifikuje butów. Te same zasady stosujemy przy dobieraniu butów używanych, przy czym musimy jeszcze uważniej dobierać rozmiar. Pamiętajmy, że te buty już kształtowały się do czyjejś stopy. Jeśli nie będą wygodne, to takie już pozostaną. Przetarcia wkładki, urwany język, ale również starta podeszwa dyskwalifikują buty. Szukajmy innych. Pamiętajmy, że z używanymi butami kupujemy również jakąś florę właściciela i dlatego przed użyciem buty należy dokładnie dezynfekować. Pamiętajmy – buty dla 5-7 latka mogą być trochę większe, ale dobrane na szerokość.

Zasady doboru butów dla starszych dzieci są podobne. Ponieważ dzieci pierwszy etap nauki mają już za sobą, szukamy butów 3-4 klamrowych. Pojawi się pojęcie flexu czyli sztywności. Dla dobrze jeżdżących dobieramy te sztywniejsze o flexie ok. 50. Dla początkującego dziecka w wieku 7-10 lat wybieramy buty bardziej miękkie. Wraz z wiekiem i umiejętnościami dziecka rosną również wymagania co do stopnia dopasowania buta. Kupując nowe buty zostawiajmy już tylko 0,5 cm luzu z przodu. Buty te ułożą się do stopy i jeszcze w jakimś stopniu „urosną” w miarę użytkowania.  W przypadku starszych dzieci nabierają znaczenia różnice w anatomicznej budowie stopy. Musimy brać pod uwagę długość i szerokość  stopy, stopień wysklepienia i proporcje. Ponieważ nie ma jednakowej stopy, nie ma również uniwersalnego buta, który byłby idealny dla każdego. Szukając dobrych butów musimy zmierzyć modele różnych producentów. Nadal możemy kupić buty używane, ale nie kierujmy się tym, że doskonale pasowały na Jurka. Dla Kajetana mogą być zupełnie nie do użytku. Zróbmy „test pięty” i pozwólmy dziecku jakiś czas pozostać w zapiętych  butach. Pamiętajmy również, że po nałożeniu buty mogą wydawać się ciasne. Dopiero po zapięciu klamer i przyjęciu pozycji narciarskiej ze zgiętymi kolanami pięta zajmie właściwe położenie.

Zasadą dla wszystkich butów klamrowych jest to, by dobrze trzymały stopę już przy zapięciu na pierwszy lub drugi ząbek klamer. Jeśli buty musimy spinać na ostatnie zęby, oznacza to, że są źle dobrane.

Jeśli nasze dziecko nadal lubi narciarstwo, to cieszymy się z tego i niestety sięgamy głębiej do portfela. Coraz trudniej znaleźć buty używane na naszego zawodnika. W wieku 10-15 lat pogłębiają się anatomiczne różnice budowy stopy, a my szukamy już nie jakichś butów. Szukamy sportowych butów juniorskich o flexie 60-70. Oczywiście czteroklamrowych i z wszelkimi udogodnieniami umożliwiającymi dopasowanie do budowy stóp i nóg. Jeśli młody zawodnik jest już z nami kilka lat, to sam wie czego potrzebuje. Zaprowadzi nas pewnie prosto do kasy z wybranym i wymierzonym wcześniej modelem butów. Ucieszmy się z samodzielności potomka, łatwiej nam przyjdzie pokonać ból płacenia. Jeśli natomiast młoda dziewczyna lub chłopak zaczyna jazdę w tym wieku, to pierwsze co należy bezwzględnie pokonać, to chęć obdarowania butami mamy, bo przecież mają taki sam rozmiar. Rzeczywiście, część rozmiarów młodzieżowych pokrywa się z damskimi. I na rozmiarze kończy się podobieństwo. Buty damskie na pewno będą szersze w stopie i wyższe. Największym problemem jest, że są szersze w łydce. Nawet najmocniejsze spięcie nie zagwarantuje dobrego trzymania szczupłej łydki. Będą problemy z jazdą w takich butach a największym mogą okazać się skutki ewentualnej kontuzji. Dobrze dobrane buty i sprawne wiązania zmniejszają ryzyko kontuzji i ograniczają jej skutki. Źle dobrane buty, w tym także damskie używane przez dziecko, powodują rozłożenie w czasie działania siły i zamiast czystego, łatwego do leczenia złamania kości podudzia, możemy mieć do czynienia z poważniejszymi urazami. Dla początkującej młodzieży przeznaczone są więc buty młodzieżowe o niższym flexie – nigdy małe rozmiary butów dla dorosłych.

Buty dla juniorów produkowane są do rozmiaru 27. Powyżej tego rozmiaru młodzież musi sięgnąć po buty seniorskie. Dotychczasowy, wysoki dla juniorskich flex 70, w butach seniorskich oznacza buty dla średniozaawansowanych. Młodzi zawodnicy szukają już twardszych o flexie powyżej 100.

I na tym pragnę zakończyć podrozdział o butach. Wiedza młodych zawodników o sprzęcie jest już wystarczająca do napisania takiego tekstu. Na pewno chcieliby dodać, ze obecnie produkowane buty pozwalają na dokładną personalizację butów. Można ja frezować po wewnętrznej stronie eliminując ucisk; można je wielokrotnie formować na ciepło, poszerzając tam gdzie potrzeba; można stosować specjalne wkładki pod stopy i wklejki wokół kostek; można uzupełnić piankę w botku tam gdzie potrzeba; ale cały czas najbardziej potrzebny jest rodzic. Jego wsparcie, nie tylko moralne.

Narty

W tym podrozdziale kilka ogólnych wskazówek doboru nart i odpowiedź na pytanie, czy warto kupować narty używane.

Po pierwsze – zwróćmy się do trenera, który określi jaki typ nart mamy przygotować na zajęcia i pomoże w doborze właściwej długości. Czy kupować nowe czy używane? W przypadku najmłodszych narciarzy, gdy kupujemy narty uniwersalne i musimy się liczyć z wymianą po sezonie, wygodniej i taniej jest kupić używki.  Można skorzystać z możliwości wymiany, którą proponują niektóre sklepy. Dzieci z racji niskiej wagi nie niszczą sprzętu i może on z powodzeniem służyć kolejnym narciarzom. Granice stanowi raczej stan wiązań i ich poprawne działanie. Poniżej kilka wskazówek, na co zwrócić uwagę kupując używane narty:

O stanie nart i o ich „przebiegu” świadczą krawędzie. W nartach sportowych, juniorskich i seniorskich grubość krawędzi to ok. 1,8-2mm mierzone w obu płaszczyznach. Narty dla średniozaawansowanych mają z reguły grubsze krawędzie, ale nie mam na ten temat wystarczającej wiedzy. Przystępując do oceny stanu używanych nart, należy najpierw ocenić stan ślizgu. Patrzymy, czy nie ma na nim głębokich rys, prześwitującego podłoża (tzw. przeszlif) czy nierówności. Po wstępnym obejrzeniu warto zmierzyć grubość krawędzi. Według mnie grubość w przedziale 1,3-1,5 mm pozwoli jeszcze na jazdę, wielokrotne ostrzenie i późniejsze odsprzedanie tych nart. Grubość  w przedziale 1-1,2 mm może oznaczać, że to my będziemy ostatnimi użytkownikami tej pary nart. Można je jeszcze ostrzyć i jeździć, ale ze sprzedażą może być kiepsko. Grubość poniżej 1 mm oznacza, że narty były mocno eksploatowane, przejechały wiele kilometrów i były wielokrotnie ostrzone. Pozostawmy je innym. Oprócz grubości w obu płaszczyznach krawędzie muszą być proste i nie popękane. Sprawdźmy również wiązania. Czy nie brakuje jakichś elementów. Dokładne sprawdzenie wiązań powinno odbywać się przed każdym sezonem na specjalistycznym sprzęcie, dokładnie określającym ich działanie, ale nie jest to jeszcze powszechnie dostępna usługa.

Pierwsze narty, dla dzieci 4-6 letnich dobieramy kierując się wzrostem dziecka, ale i wyglądem. Te różowe mogą okazać się „skrętniejsze” dla dziewczynki a czerwone są  jak wiadomo, szybsze. Jeśli możemy, to pozostawmy końcowy wybór dziecku.  Narty powinny sięgać mniej więcej do brody dziecka. Wybierzmy jak najlżejsze, delikatnie taliowane, nie spodziewajmy się płyty pod wiązaniem. Na pierwsze kroki producenci przewidują narty z łuską, tak jak w biegówkach. Ułatwiają one pierwsze kroki , naukę podchodzenia i poruszania się w skos stoku. Gdy dzieci zaczynają samodzielnie zjeżdżać, te narty mogą okazać się wolniejsze od bezłuskowych i trzeba je będzie wymienić.

Dla grupy 7-10 latków dobieramy narty uniwersalne, ale ponieważ mamy już do czynienia z obytymi narciarzami wybieramy modele z górnego przedziału tej grupy, o promieniu skrętu 9-10 m i długości sięgającej nosa narciarza. Ich grafika przypomina już narty dorosłe, pod wiązaniem może pojawić się płyta. Również budowa wewnętrzna narty kryje wiele warstw  podnoszących klasę a przy tym – ich cenę. Dla początkujących nadal możemy dobierać tańsze modele z piankowym rdzeniem.

W kolejnej grupie, powyżej 10 lat, znaczenia nabiera dobór nart dopasowanych do wagi i umiejętności  narciarza. Proszę zasięgnąć opinii trenerów. Znamy już dzieci od kilku lat i pomożemy dobrać narty o odpowiedniej sztywności. Pojawiają się tutaj narty specjalizowane do jazdy krótkim bądź długim skrętem. Są to narty sportowe, grafiką odpowiadające nartom zawodników. „Moje dziecko nie jest zawodnikiem i takie narty nie są mu potrzebne”  - zdarzało mi się usłyszeć taką opinię. Otóż tak, są potrzebne dla dalszego rozwoju jego umiejętności. Bez dobrego sprzętu, bez udziału w choćby lokalnych zawodach nie uda nam się wychować „kompletnego” sprawnego narciarza, co jest celem naszego Klubu, więc może nasze drogi powinny się w tym momencie rozejść.

Oczywiście możemy kupować używane narty z grupy nart sportowych. Nie kupujmy starszych niż 2-3 letnie. Narty sportowe możemy zawsze sprzedać a ich poziom utraty wartości nie jest duży.

Slalomowe narty juniorskie produkowane są w długościach 120 – 150 cm a gigantowe 130 - 170 cm. Pułapką może być zakup krótkich nart seniorskich. A to dlatego, że narty slalomowe seniorskie są dostępne również w długości 150 cm. Przy nartach gigantowych wspólny rozmiar to 165-170 cm.  Do wagi młodego zawodnika ok. 50-55 kg wchodzi w grę jedynie zakup nart juniorskich. Seniorskie narty są dopasowane do użytkowników o większej wadze.  Moment przejścia młodego zawodnika na narty seniorskie prawie zawsze jest dla niego pewną niespodzianką, by nie powiedzieć szokiem i właściwy moment należy przemyśleć z trenerem (zawodnicy startujący z zawodach, od wieku juniora,  zobowiązani są do używania  nart seniorskich o parametrach regulowanych przepisami FIS). Unikamy jak ognia zakupu nart z wiązaniami rentalowymi (czyli umożliwiającymi dopasowanie każdego buta) starszego typu. Ich uniwersalność powoduje znacząco większą wagę, but jest trzymany mniej pewnie. Narty z takimi wiązaniami pochodzą  głównie z wyprzedaży wypożyczalni.

Kije

Sprawa prosta, oczywiście  w przypadku kijków sl ;)).  Co to są kije sl? Na szczęście większość. To wszystkie proste kije, te uniwersalne amatorskie, jak i te do jeżdżenia slalomów. Gięte kije służą do jazdy gigantów, supergigantów i zjazdów, podnoszą zdecydowanie samoocenę niedzielnych narciarzy (sam takie mam na treningi w niedzielę J) Długość kijów dobieramy odwracając kijek grotem do góry i łapiąc pod talerzykiem. Przedramię i ramię powinno utworzyć  kąt ok. 90 stopni. Na różnicę 1-2 cm nie zwracamy uwagi, ale przy zakupie lepiej wybrać te odrobinę (tylko odrobinę!!!) dłuższe.

Wszystkie proste kije dostępne na rynku są odpowiednie dla dzieci. Dopiero, gry zaczynamy jeździć slalomy należy pomyśleć o  kijach dobrych jakościowo. Granica przebiega gdzieś ok. 150 zł. Kije tańsze polegną po kilku treningach. Pogną się i pokrzywią. Kije gięte nie występują jako tani i kiepski wyrób, chociaż są wyjątki w stronę drogi i kiepski.

Osobny temat to  kije karbonowe. Są wspaniałe. Najlepiej usuwają nadmiar  z portfela. Jeśli komuś przyjdzie pomysł ich zakupu, to znajdę kilka sposobów na lepsze wykorzystanie tej kasy.

 

Suplement do Kask

Dla dziecka, które chce trenować slalomy należy zakupić kask z osłoną slalomową. W kasku są specjalne zatrzaski lub inserty (zatopione tulejki z gwintem), do których można przymocować tzw. gardę. To właśnie ona chroni twarz przed źle zbitą tyczką. Jest też pewną, w znaczeniu nie do końca idealną, osłoną w razie upadku. Nie idźmy na łatwiznę kupując kask i odkładając zakup osłony. Albo jej już nie będzie albo producent zmieni rozstaw mocowania i na jedno wyjdzie. W wolnej jeździe może być przydatna, a w slalomie obowiązkowa.

 Testowane na własnych dzieciach J     M.D.                                                                                                     

 

Cdn.

 

Pozostały parkany, halabardy, żółwie a w dodatku ekstra: czy nowe narty ze sklepu mają proste krawędzie i czy można na nich w ogóle jeździć.

Kilka zasad  doboru stroju narciarskiego, o których wszyscy wiemy, ale czasami o czymś zapominamy …

Wypróbowane na sobie.

Dobrze dobrany ubiór zapewni większy komfort,  możliwość lepszego i bezpiecznego wykorzystania treningu. W ubraniu musi być ciepło i wygodnie.

Zasadą pierwszą i fundamentalną jest to, że bawełna zostaje w domu.  Niezależnie, czy jest to fajna koszulka z nadrukiem, czy też ukryła się w postaci domieszki w skarpetach. Bawełna chłonie pot i nie chce go oddać, znakomicie chłodzi nas latem i zimą również chłodzi L.

Bielizna narciarska:

Z nią jest najmniejszy problem. Kupimy ją  wszędzie w różnych kolorach i cenach.  Dobrym wyborem jest ta dostępna w sklepach na literę L, B, T. Produkowana z materiałów syntetycznych, różni się grafiką, czasami nieznacznie grubością. Zwracamy tylko uwagę, żeby ściągacze były dziane w całości a nie podłożone lub doszyte – unikamy zgrubień materiału.  Koszulka może mieć stójkę i wtedy następna warstwa ubioru – tzw. polarek powinien być niski lub odwrotnie. Rozmiar powinien być dobrany tak, żeby bielizna przylegała do ciała, lecz go nie uciskała.  I wszystko jest ok,  jeśli nasze dziecko specjalnie nie marznie. A co, jeśli marznie mocniej niż inni? Zakładamy dwa komplety lub w sklepach specjalistycznych szukamy  cieplejszej bielizny.  Jest produkowana  w taki sposób, że jest grubsza. Spodnia warstwa ma wtedy dodatkowe „pętelki”. W składzie może pojawić się wysokogatunkowa wełna np. merynos. Te nowości nie są tanie.

Skarpety:

Tutaj pierwszy raz pojawiają się schody. Te ze sklepów L, B, T  mają piękne wzory i kolory ale w składzie włóczki jest często bawełna.  Sprawdzamy, i jeśli tak jest, to stosujemy zmodyfikowaną zasadę Nr.1 – zostają w sklepie. Następna sprawa na którą zwracamy uwagę to długość.  Skarpety narciarskie powinny kończyć  się pod kolanem. Za krótkie, do połowy łydki, powodują ucisk i marznięcie.  Co mają zrobić zmarzluchy?  Założyć 2 pary?  To ostateczna ostateczność.  Należy poszukać skarpet z dodatkiem wełny. Skarpety firmowane logo producentów sprzętu narciarskiego są z reguły dobrej jakości. Najlepsze są tych firm, które się w tym specjalizują. Uwaga: przez przypadek można kupić skarpety ultralight. Cienkie, poprawiają kontakt i czucie nart, ale zostawmy je raczej ekstremistom  narciarskim. Dla nas liczy się ciepło i wygoda.

Polarek, bluza, sweter:

Czyli co na bieliznę. Tylko i wyłącznie bluza polarowa.  Ze stójką lub bez. Syntetyczna i bez żadnego kaptura i zamków. Doskonałe, niedrogie w sklepach na Go lub dalej we Wrocławiu, w sklepach na literę D. W przypadku mrozów można założyć dwie, ale uwaga na stójki. Jedna powinna być bez, bo tego wszystkiego nie zapniemy pod szyją.  Istnieją oczywiście polarki z materiałów z mniejszym lub większym dodatkiem  wełny.  Ich właściwości są kontrowersyjne. Większy dodatek wełny utrudnia transpirację potu. Zaletą jest możliwość noszenia, noszenia i noszenia bez prania. 

 

Kalesonki -legginsy:

Dodatek na bieliznę termoaktywną,  na zimniejsze dni. Syntetyk lub z dodatkiem wełny. Przepraszam, ale muszę to napisać, nie spodnie od dresu. Sklep na D ma takie w ofercie. Luźniejsze niż bielizna. Zakładając buty narciarskie dbamy, by kalesonki zostały na zewnątrz.  Wersje z wełną są drogie i chyba niekonieczne.

Kamizelka:

Bardzo wygodna forma dodatkowego ocieplenia. Zakładana pod kurtkę, łatwa do ściągnięcia.  Nie mam jeszcze wyrobionego zdania na temat kamizelek i sweterków puchowych.  Z pewnością dobre do spacerów i przy niskim poziomie wysiłku.

Rękawiczki:

Wymagający i kosztowny element stroju. Oszczędności tutaj dość szybko powodują  kłopoty. Przy zakupie zwracamy uwagę, by miały membranę nieprzemakalną i oddychającą. Samo zapewnienie sprzedawcy  i napis watherproof nie oznacza, że są nieprzemakalne. Tak więc musi być jakieś oznaczenie z końcówką Tex. Najwygodniejsze są  rękawiczki z dłuższym mankietem zakładanym na rękaw kurtki. Są podobne do rękawic  snowboardowych. Unikamy naszywek i innych wodotrysków. Dla starszych mogą byś ze skórzanym chwytem. Są trwalsze, nie niszczą się przy stawianiu tyczek. Rękawice i nie mogą być za duże ani zbyt ciasne. Nie sprawdzają się pomysły włożenia dodatkowych rękawiczek do środka dla ocieplenia. Powoduje to ucisk. 

Rady dla marznących. Można szukać rękawic z jednym palcem, to żadna ujma na honorze – są produkowane również dla dorosłych.  Kupujemy rękawice z dobrą ociepliną. Primaloft jest dużo cieplejszy od thinsulate.  W ofercie firm specjalistycznych są rękawice ocieplone dodatkiem puchu.  Jeszcze raz gorąca prośba: nie oszczędzajmy na rękawiczkach.

Spodnie i kurtki:

Kupujmy rozsądnie. Nie za luźne. Koniecznie narciarskie a nie snowbordowe. Tak jak rękawice nieprzemakalne, z jakimś Tex. Membrana 3000 zapewni tylko podstawową nieprzemakalność. Spodnie o tych parametrach przemokną podczas siadania na wyciągu przy mżawce lub padającym mokrym śniegu.  Membrany 10000-20000 są bardzo kosztowne i nie są niezbędne przy takiej formie wysiłku. Szukajmy więc czegoś pomiędzy. Moje żółte spodnie, występujące na zdjęciach Żelek, zakupione za 70 zł w sklepie na L są wystarczające przy temp. minus 10. Przy mżawce przemakają, a na większe mrozy zakładam cieplejsze. Większy problem jest według mnie z zakupem kurtki.  Ważniejsze od parametrów nieprzemakalności czy oddychalności jest tutaj krój.  Szukamy kurtki nie krępującej ruchów. Mierząc kurtki należy zwrócić uwagę na to, aby  nie odsłania pleców przy pozycji zjazdowej. Również rękawy powinny pozostać na swoim miejscu. Wszyty pas przeciwśnieżny jest już standardem, również wewnętrzny ściągacz rękawa w formie „rękawiczki”. Kieszonka na przedramieniu na skipass to fajna rzecz. Uważajmy na kaptur. Czy można go zapiąć pod szyją w pewny sposób, tak by nie powiewał na wietrze. Unikamy  jednoczęściowych kombinezonów. Nie tylko trudno udać się w nich w ustronne miejsce, ale podczas przerwy w schronisku mamy tą „górę” cały czas ze sobą.

 Podsumowując – kierujmy się krojem kurtki i spodni a nie super parametrami materiałów.

Kominiarki , maski, czapki:

Ważny element stroju, szczególnie dla najmłodszych. Znakomicie, kiedy zastępują szaliki i golfy zrobione na drutach. Szukajmy cienkich kominiarek, z materiałów zbliżonych do tych z których zrobiona jest bielizna narciarska, a nie do polarków. Te cieńsze zapewniają wystarczający komfort cieplny, a są wygodniejsze. Wybierajmy modele lepiej przylegające i takie, które pozwolą na ściągniecie poniżej brody a dobrze zasłaniające czoło. Pamiętajmy, lepiej cieńsze a dobrze dopasowane.

Jestem przeciwnikiem masek. Dzieci przychodzą na treningi  w maskach polarowych lub neoprenowych na usta i nos absolutnie w każdą pogodę – w mróz i przy dodatnich temperaturach. Maski są dla niektórych narciarzy nierozłącznie związane z nartami. Tak jak Coca z Colą. Tymczasem powstały dla naprawdę skrajnych warunków pogodowych. Umożliwiają oddychanie przy bardzo silnych wiatrach i bardzo silnych mrozach. Nas wtedy nie ma w górach, siedzimy w ciepłych domach. Przy umiarkowanych temperaturach ujemnych maski utrudniają oddychanie, pozostawiając  wilgoć z oddechu przy twarzy, pogłębiają uczucie chłodu.  Nie obserwując mimiki twarzy dziecka nie wiem, czy wszystko jest w porządku, czy mnie rozumie.  Na szczęście z maskami jest jak z ospą wietrzną.

 Jestem zwolennikiem używania pod kask cieniutkich, specjalnych czapeczek. Poprawiają dopasowanie kasku. Zapewniają ochronę czoła. Absolutnie niedopuszczalne jest zakładanie najmłodszym pod kask grubych, dzierganych czapek.

Kask, gogle i dziecko:

Nieprzypadkowo umieściłem je w jednej zakładce.  To jest po prostu zestaw. Na zakupy kasku i gogli idziemy z przyszłym użytkownikiem. Zabieramy czapeczkę pod kask lub kominiarkę. Kształt i wielkość głowy to bardzo indywidualna sprawa. Dla właściwego wyboru należy przymierzyć kilka modeli różnych producentów. Kask powinien pewnie spoczywać na głowie. Po włożeniu i zapięciu nie powinien się przekrzywiać, odchylać do tyłu pozostawiając odkryte czoło bądź spadać na nos. Po wstępnej selekcji kasków należy zmierzyć  gogle. Ich założenie nie powinno przesunąć kasku z pozycji którą uznaliśmy za wygodną.  Pomiędzy krawędzią gogli i kasku nie powinno być szczeliny. Jeżeli coś jest nie tak, to szukamy innego kasku lub/i gogli. Nie wierzmy zapewnieniom sprzedawcy, że każde gole pasują do kasku.  My musimy dopasować  kask i gogle do dziecka  a nie wzajemnie do siebie. Spróbujmy ściągnąć zapięty kask.  Jeszcze raz – zakupy tylko z dzieckiem.  Jeśli powyższe warunki są spełnione, możemy kupić również używany kask z wysokiej półki. Są one trwałe i jeśli nie mają przeszłości wypisanej na powierzchni, to jeszcze posłużą.  Nie kupujmy popularnych kasków używanych – nowe nie są drogie.

 Gogle dopełnią strój narciarski. Są potrzebne zawsze i bezwzględnie. Chronią oczy przed wiatrem, śniegiem z nieba i spod nart innych oraz słońcem. Oprócz opisanych wyżej zasad dopasowania, musimy pamiętać o warunkach, w jakich będą używane. Dobieramy raczej szyby rozjaśniające lub uniwersalne o oznaczeniu S2, S3. Wyższy indeks oznacza szkła ciemniejsze, odpowiednie na pogodne dni lub/i na wyżej położone stoki. S0 i S1 to oznaczenie szkieł do jazdy w nocy i pochmurne dni.  Polaryzacja szybek poprawi komfort widzenia. Ważniejsza jest  ochrona przed parowaniem. Tutaj pomaga tylko marka gogli i niestety cena.  Na słoneczne dni przydały by się gogle z ciemną szybą, ale lepsze gogle S2 lub S3 niż żadne. Przy zakupach sugeruję gogle bez powłoki lustrzanej, a powody opisałem już przy temacie masek. Osobny problem to jazda osób z wadą wzroku. Są gogle, które można założyć na okulary, ale nie czuję się kompetentny do doradzania w tej kwestii- należy to skonsultować z okulistą.

Podsumowując „dział odzieżowy”  radzę nie sugerować się tylko ceną. Niska nie zawsze oznacza wyrób niskiej jakości.  Unikanie znanych marek pozwoli zaoszczędzić pieniądze. Są również obszary w których oszczędność będzie oznaczała mniejszy komfort lub wręcz wyroby niefunkcjonalne i niebezpieczne. Kierujmy się rozwagą i nie ulegajmy sugestią sprzedawców bądź producentów.

Testowane na sobie M.D.

 

c.d.n nastąpi

 

a w nim jak dobrać narty, buty, kije; co to są parkany, gardy; do czego służę halabardy oraz gdzie w Karkonoszach znaleźć  żółwie.